Sławomir Kuszczak  artysta malarz

Pragnienie wolności

W twórczości Sławomira Kuszczaka istnieją różne światy przedstawiane za pomocą kontrastujących ze sobą form wyrazu, które wprowadzają nas w skrajne stany egzystencjalne. Twórca stosując środek przekazu artystycznego jakim jest kreska, pokazuje z jednej strony „świat racjonalny”, który symbolizują konstrukcje o formach quasi-architektonicznych, a po przeciwnej stronie są to postacie ludzkie i zwierzęce. Poza „światem racjonalnym” kreska ulega silnemu zróżnicowaniu, poddawana zostaje deformacji, wynikającej z potrzeby podkreślenia dynamiki ruchu, a to sprawia, że szczegół indywidualizujący ją zanika. Tym samym kumuluje w sobie energię, kłębiąc się i zmieniając intensywność zagęszczenia tworzy formy żywe, nerwowe, pełne wewnętrznej wibracji. W efekcie końcowym linia uwikłana w kontrasty walorów staje się formą ekstremalną - plamą. Z kolei w malarstwie Sławomira Kuszczaka istotne są relacje pomiędzy barwami ciepłymi i zimnymi, stopniowanie waloru oraz nasycenia plam barwnych.

Funkcje „nośników” emocji w pracach Sławomira Kuszczaka pełnią „figury” ludzkie i zwierzęce. Malowane nieco lirycznie, ekspresyjnie, kontrastują ze światem wykreślnym, rozumowym, w którym się nie mieszczą i nie są do niego „adekwatne”, jednak mimo wszystko stanowią jego dopełnienie. Można przyjąć, że dualizm naszego świata według Sławomira Kuszczaka przedstawiają z jednej strony „naturalne” figury, a z drugiej symbole cywilizacji jakimi są „blokowiska”, „marketowiska” – miejskie „molochy”. U Sławomira Kuszczaka formy znane z natury: drzewa, ptaki, psy, również ludzie nie odnajdują się w świecie stworzonym dzięki wiedzy i technice. Człowiek Kuszczaka otoczony zostaje rzeczywistością syntetyczną i zgeometryzowaną, zbudowaną na zasadzie linearnej perspektywy zbieżnej. Jednakże sama postać–figura nie uczestniczy w tym świecie brył i wyliczeń, pozostaje obok niego, nie współistnieje z nim, jest z niego wyalienowana, osobna. „Czytamy” te rysunki i obrazy jako protest przeciwko ograniczeniom stwarzanym przez nasze otoczenie, gdzie nie ma miejsca dla naszych emocji, a nawet dla samego pragnienia wolności. Uniwersalność przekazu artysty objawia się w powszechnej anonimowości – ludzie pozbawieni rysów twarzy, a psy pozbawione ras – umieszczeni są w przestrzeni skonstruowanej z brył, linii i kątów, na nieokreślonym tle. Wszystko „odbywa się” nie wiadomo gdzie; to może być wszędzie i nigdzie. Twórczość Sławomira Kuszczaka traktuje o wolności, a zarazem o zniewoleniu, o niedopasowaniu jednostki do zunifikowanych realiów, o złudzeniach jakim ulegamy przyglądając się otaczającemu nas światu. Ale też o tym, że to my w tym świecie jesteśmy ważni i to my stwarzamy go takim jakim jest.

-- Dorota Szukała i Katarzyna Kapłon

Znaki na polach wyobraźni

Jak sam mówi: ...Często potrzeba lat doświadczeń, by zobaczyć to, co mamy przed oczami, ...że obrazy zostały zapisane w tajemniczym języku, przeznaczonym dla nielicznych, którzy wszystko zaryzykują, by go poznać.

Jakże bardzo to, co Sławomir Kuszczak mówi o malarstwie w ogóle, odnosi się do jego własnej twórczości.

Ze swego malarstwa stworzył rodzaj tajemniczego pisma.

Przy małym skomplikowaniu formalnym, pewnej surowości, ascetyzmie i ograniczonej narracyjności, jego twórczość staje się dla wyobraźni polem tym szerszym, że nie ograniczonym zbytnią dosłownością. Wszystkie te cechy jednak nie ujmują nic z poetyckości tego malowanego pisma. O tych obrazach nie można powiedzieć, że są do końca abstrakcyjne, nie są też realistyczne. Wydają się być „na granicy”. Na granicy snu i jawy, przechowując niejako w swej pamięci wyobrażone postaci, uwikłane w niejasne sytuacje.

Na granicy dynamiki i bezruchu, bo ukazane w zamaszystym geście, ale jakby nie do końca spełnionym, zatrzymanym w połowie. Wydawać by się mogło, że artysta nie walczy z dwuwymiarowością płótna. Ta specyfika medium jest podkreślona przez pozorne płasko malowane tło. Przy bliższym oglądzie wszak zauważyć można na tej płaszczyźnie wiele znaków zmagania. Śladów pędzla, zadrapań, nakładania miejscami grubej, mięsistej warstwy farby, przemalowań.

I nagle na owej barwnej, płaskiej powierzchni zaczynają majaczyć dziwne kształty, jakieś plamy, które niekiedy przypominają elementy architektury, łukowato wykończone sklepienia, wsparte na kolumnach, kiedy indziej to kubistyczne budowle – szklarnie, o wyraźnie zaznaczonej konstrukcji, której nie tworzy plama, tylko zdać by się mogło obco w tym świecie brzmiąca linia.

To owe konstrukcje przekształcają się później w jeszcze bardziej abstrakcyjne formy ostrosłupów, sześcianów, wyglądających niby klatki, by w jeszcze innych obrazach stać się liniami zaledwie.

Kiedy indziej plamy barw poczynają istnieć jako elementy symbolizujące przestrzeń wnętrza. W kreowanych pomieszczeniach pojawiają się nie do końca określone sprzęty: krzesła, sofy, stoły.

Zaludniają je owe postaci, wspomniane wcześniej.

Dziwne, groźne, podobne gnomom, czy raczej golemom.

Ich małe głowy, właściwie ledwo odznaczające się od tułowia, nie posiadają żadnych cech indywidualnych. Długie ręce, o ogromnych dłoniach są jedyną chyba częścią ciała wyrażającą ekspresję i wprowadzającą wiele dynamizmu, chociaż autor często pozbawia postacie kończyn, nadając im jeszcze bardziej symboliczny charakter, do maksimum upraszczając formę, co paradoksalnie nie odbiera im wymowy. Ciężkie, groteskowe ruchy ich, wydaje się, miękkich jakby z dziwnej, glinowatej materii uczynionych ciał, rzadko mieszczących się w całości w kadrze obrazu, zdają się rozsadzać przestrzeń. Ciemne, groźne, pełne dziwnej, jakby pierwotnej siły, współistnieją wraz z innymi stworzeniami: psami i ptakami.

Te zwierzęta konstruowane są podobnie jak postacie ludzkie. Psy, a może raczej wilki to ich wierni towarzysze, równie groźni, ekspresyjni i groteskowi. Te same cechy dotyczą ptaków, choć są kreślone również delikatnymi liniami, które upodabniają je do lekkich konstrukcji architektonicznych.

Są jeszcze elementy roślinne – drzewa, o tak samo uproszczonej formie jak inne elementy.

Bardzo ważną rolę w malarstwie Sławomira Kuszczaka odgrywa motyw pisma. Staje się ono pewnym dopowiedzeniem treści obrazu, ale także odrębną strukturą na poły dekoracyjną, na poły graficzną. I nagle okazuje się, że poszczególne elementy obrazu, choć pozornie malowane dość płasko, zestawione razem, w odpowiednich proporcjach i ściśle przemyślanym stosunku wielkości i barwy, tworzą przestrzeń wręcz nieograniczoną. Przestrzeń eksplodującą agresywną barwą lub dynamiczną formą.

Człowiek – zwierzę, światło – cień i owa architekturopodobna konstrukcja. Te trzy elementy w zasadzie ciągle używane przez Sławomira Kuszczaka, wydaje się, że w sposób wyczerpujący, całościowy i całkowity opisują świat, emocje, wydarzenia, nastroje.

Dopełniają się i uzupełniają nawzajem. Tworzą nierozerwalnie ze sobą związaną triadę.

Ich na wpół abstrakcyjny charakter prowokuje do własnych interpretacji. Nie narzuca niczego. Prowokuje jedynie.

Podobnie jest z rysunkami i grafikami. Wyraźna granica oddziela świat mroku i jasności, zamieszkały przez stworzenia znane z obrazów olejnych.

Czym są? Poszukiwaniem pewnej całości, harmonii myśli, koncepcji, formy i ekspresji? Uświadomieniem sobie prawd konieczności i nieuchronności powtórzeń, niemożności stworzenia nowego? Chyba też. Ale przede wszystkim świadczą o potrzebie: pędu ku odkryciom, porzucenia utartych szlaków, poznania siebie przede wszystkim, i dania tej możliwości innym.

-- Barbara Gałężewska

W labiryncie życia i sztuki

Motywem często powracającym w twórczości Sławomira Kuszczaka jest labirynt. Pojawia się on zarówno w sferze wizualnej prac artysty jak również w tytułach obrazów. Nie jest to jednak labirynt pojmowany dosłowne, ujęty tradycyjnie, jako pozornie bezcelowa, wielce skomplikowana konstrukcja architektoniczna, z której nie sposób, bądź bardzo trudno jest znaleźć wyjście. W obrazach artysty pojawiają się proste budynki, mało skomplikowane tunele, o formie mocno zgeometryzowanej, niemal abstrakcyjnej, przypominającej rodzaje kubików lub prostopadłościanów. Labirynt Kuszczaka stanowi zatem nie tyle pewną odpowiednio zaaranżowaną przestrzeń, a rodzaj metafory, tworu pojęciowego, z wyraźnym odniesieniem do życia człowieka, jego kondycji i nurtujących go problemów. Jest to labirynt w ujęciu kafkowskim, gdzie wszystko jest niby normalne, uporządkowane, ale człowiek krąży, i nie możne znaleźć wyjścia, uwikłany jest w sieć zależności i niejasności. Podobnie w twórczości Kuszczaka. Labirynt życia, który każdemu z nas jest odgórnie narzucony (czy właściwie my, ludzie, jesteśmy do niego wrzuceni), łączy się z labiryntem wewnętrznych przeżyć, które sami budujemy. Siatka zasad powszechnie uznanych nakłada się na indywidualne zasady postępowania, osobistą hierarchię ważności (cele, dążenia), którymi kierujemy się w życiu. Z jednej strony zasady te pomagają nam, wskazując jak żyć godnie, będąc wiernym sobie i przyjętym zasadom, jednocześnie zaś komplikują często wiele spraw poprzez pomnażanie dróg wśród których należy dokonać wyboru.

W „labiryntach” obrazów Kuszczaka pojawiają się różne elementy: psy, lwy, inni ludzie (na ogół kobiety). Niekiedy jest ich dużo, innym razem niewiele lub nie ma ich wcale, a jest tylko sam artysta i jego alter ego, lub samotny strażnik labiryntu. Mimo iż Kuszczak nie chce nadawać znaczeń symbolicznych postaciom pojawiającym się na jego obrazach, wszystkie motywy sugerują treści wieloznaczne. Należą one do tradycji sztuki, gdzie funkcjonują jako środki do przekazywania ukrytych sensów. Lwy symbolizować mogą boską moc, siłę, władzę, ale też są oznaką pychy, dzikości, Szatana. Cienie w tradycji sztuki oznaczały zarówno mrok, ciemność, ale też nadzieję, schronienie, opiekę. W malarstwie Kuszczaka owe niejednoznaczności potwierdzają niepewność ludzkiej egzystencji, komplikują zawikłane drogi labiryntu. Przyjacielski pies, może okazać się bezwzględnym zwierzakiem, który zagraża swojemu właścicielowi. Strażnik labiryntu może być kimś „z zewnątrz”, kto kontroluje postępowanie, ale może oznaczać samego artystę, który stoi na straży swojego wewnętrznego świata. Podobnie jak architekt labiryntu. Biblijna Ewa raz kusi i jest blisko Adama, innym razem odchodzi pozostawiając uczucie pustki.

Niejednokrotnie w swej twórczości Kuszczak przedstawia walkę Jakuba z Aniołem. Wydaje mi się, że jest to wyraz wewnętrznych rozterek artysty, walki, jaka toczy się w każdym człowieku, między szlachetnością a wygodą, powinnościami a zachciankami, konsekwencjami i uleganiem pokusom. Pojawia się tylko pytanie - czy zwycięstwo anioła na jednym z obrazów jest rzeczywistym triumfem wiary, dobroci i sprawiedliwości, czy raczej oznaką tymczasowego zaniechania walki, bezsilności i poddania się tej drugiej strony?

Obrazy Kuszczaka można postrzegać jako bardzo osobistą refleksję artysty na temat jego własnego życia, wewnętrznych dylematów, jakie nim targają. Można też ująć je w kontekście znacznie szerszym, ogólnoludzkim. Malarstwo jego dotyczy w gruncie rzeczy problemów uniwersalnych, ponadczasowych. Mimo iż kolorystyka obrazów Kuszczaka jest raczej jasna i pogodna, to ich wymowa skłania do egzystencjalnej refleksji nad życiem i kondycją człowieka rzuconego w labirynt życia, w którym usiłuje odkryć swoją własną drogę zgodną z przyjętymi zasadami, ideałami, marzeniami i podążać nią niezależnie od tego, co czeka go na końcu wędrówki. Malarstwo Kuszczaka kojarzy mi się z tym, co w filmie określa się mianem „kina drogi”. Nie chodzi o osiągnięcie celu, a o przemieszczanie się, zbieranie doświadczeń i wrażeń w trakcie podróży, która stanowi istotę życia. Twórczość Kuszczaka również nie polega na szybkim malowaniu dużej ilości skończonych dzieł, a na procesie malowania samym w sobie (dlatego artysta tak często przemalowuje obrazy, zmienia je wielokrotnie). Ich odbiór nie wiąże się ze znalezieniem jednoznacznej odpowiedzi na stawiane pytania. Oglądając obrazy Kuszczaka za każdym razem inaczej się je odczytuje, dostrzega nowe problemy. Narracyjność, która pojawia się w twórczości artysty, podporządkowana jest idei przemieszczania się i rejestrowania kolejnych sytuacji zaobserwowanych lub przeżytych w zakamarkach labiryntu życia.

Oglądając obrazy Kuszczaka wydaje się, że wyjścia z labiryntu nie ma. Wbrew pozorom nie jest to jednak coś, co ograniczałoby człowieka. Najważniejsze jest bowiem odnalezienie w labiryncie takiej drogi, podążanie którą da nam satysfakcję i poczucie spełnienia. Artysta najwyraźniej taką drogę w swej sztuce i życiu odnalazł.

-- Paulina Sztabińska
 
© Copyright 1990 - 2017: Sławomir Kuszczak  •  Webdesign: apostolidis.net